Glony znowu atakują oczka wodne – nasze oczka w głowie….

Często po takiej glonowej katastrofie, opanowanie sytuacji może zająć od 2 tygodni do miesiąca.

Zwykle w takiej sytuacji, w złości i żalu tłucze się po głowie rozpaczliwe pytanie: zasypać, czy nie zasypywać!? I nie będę ukrywać, że nie raz słyszałam „zasypać”, choć wykopanie i założenie wymagało wiele trudu. Ale ja, doświadczona ogrodniczka i projektantka, dzisiaj już wiem, że to nie jest prawdziwy dylemat, a jedynie sposób na zwentylowanie frustracji.

 

Swoją drogą to zawsze żal patrzeć na kwitnące glony i niezbyt pięknie wyglądającą wodę, ale jest to zjawisko trudne do uniknięcia od wiosny do końca lata, gdy ilość słońca jest większa niż zwykle. Glony, podobnie jak inne rośliny na wiosnę i wczesnym latem rosną szybciej niż w innych porach roku i kłopoty są nieuniknione, ponieważ glony na dodatek rosną szybciej niż inne rośliny, więc jeśli nie masz w swoim oczku wodnym czy sadzawce równowagi biologicznej, to masz kłopoty.

Wiele źródeł poleca w tej sytuacji środki chemiczne, ale ja sięgam po nie niezwykle rzadko, jedynie w sytuacji całkowitej klęski. Powiedzmy, gdyby mierzyć to skalą Richtera, to 9-10 stopni uzasadnia sięganie po tak radykalne rozwiązanie. Atak glonów, pomimo wywoływanego poziomu rozpaczy – według mnie – do tej kategorii nie należy.

Kiedy – w pomieszaniu rozpaczy i złości – już jesteś po etapie zasypywania oczka i wiesz, że  jest po prostu niemożliwe, pora podjąć środki zaradcze.

Jedną z lepszych metod jest zastosowanie kwaśnego torfu, który uwalnia związki kwasów humusowych działających jak alergeny na glony – to najlepszy ze środków jakie do tej pory stosowałam.

Znalezienie przeznaczonego do oczek wodnych kwaśnego torfu wcale nie jest takie proste jakby się wydawało. Ilości sprzedawane w sklepach z akcesoriami do akwariów są zbyt małe vs cena. Niestety nie można w tym celu użyć kwaśnego torfu ogrodniczego, bo zwykle zawiera również nawozy, a to może tylko pogorszyć sytuację w oczku.

Jednak sytuacja nie jest beznadziejna, bo znaleźć można. Do filtra 25-litrowego, na oczko blisko 5.000 litrów, potrzebujesz jednorazowo przynajmniej 3 opakowania 1-2 litrowe, aby stworzyć w filtrze dodatkową 1 warstwę grubości ok. 5-8 cm, przez którą będzie przepływać cała filtrowana woda.

Warto też sprawdzić, czy zastosowana pompa jest wystarczająco wydajna oraz dodać funkcję napowietrzania np. przez uruchomienie małej fontanny – a do tego pompa też powinna mieć odpowiednią moc.

Warto wybrać taką pompę, która przepompowuje całą wodę w oczku w ciągu jednej godziny.

Niezależnie od decyzji, koniecznie trzeba pomóc oczku przez wyławianie glonów nitkowatych i pozostałych, które wyłowić możesz.

Po wprowadzeniu zmian, po kilkunastu dniach zaczniesz widzieć różnicę i poczujesz duuuuużą ulgę.

W międzyczasie przyjrzyj się krytycznie czy naprawdę masz wystarczającą ilość roślin w oczku, bo właśnie one są  twoim ogrodniczym zbawieniem. Dlaczego? Aby doprowadzić do równowagi biologicznej, mieć jak najmniej kłopotów z czystością wody i przyprawiającymi o nerwicę atakami glonów, zarośnięta powierzchnia oczka powinna wynosić ok. 70%.

I tutaj muszę się przyznać – na początku całkowicie nie chciałam sadzić w oczku moczarki kanadyjskiej, która rośnie bardzo-bardzo szybko i jest uznawana za chwast wodny. Jednak po przeżyciu kilkukrotnych ataków glonów, zmieniłam zdanie. I teraz uważam, że moczarki trzeba mieć w oczku dużo. Bardzo dużo. Niech rośnie. Niech rośnie szczęśliwie i produkuje jak najwięcej tlenu, czego i Tobie życzę. A jak się rozrośnie za bardzo, będziesz usuwać, byle rosła.

www.NastrojowyOgrod.pl 

`